"Sprawy życia,
sprawy śmierci" to tomik, który został wydany w nagrodę za wyróżnienie w
III edycji Konkursu Poetyckiego im. x. Józefa Baki. Konkurs ten,
organizowany przez redakcję warszawskiej "Frondy", rozstrzygnięto 25
stycznia 2001 roku. W Jury zasiadali tym razem: ś.p. Paweł Hertz
(przewodniczący), Krzysztof Koehler, Krzysztof Dybciak i Wojciech Wencel.
Główną nagrodę (2000 $) otrzymał Krzysztof Czacharowski, a równorzędne ze
mną wyróżnienie - Jan A. Biela. Na tomik złożyło się 38
wierszy napisanych w latach 1997-2001.
(...) Hertz
przewodniczył jury III Konkursu Poetyckiego im. x. Baki. Ponieważ stan
zdrowia nie pozwolił mu na bezpośrednie uczestnictwo w obradach, nasza
rozmowa z nim toczyła się przez telefon. - Przeczytałem z zainteresowaniem
wszystkie propozycje - stwierdził w końcu - zamierzając ułożyć je w
trakcie lektury w dwie sterty; kiedy skończyłem czytać, po jednej stronie
nadal leżało kilkadziesiąt zestawów, a po drugiej tylko jeden. Na
nasze prośby, by zaproponował coś jeszcze, co mogłoby podlegać dyskusji,
autor "Gry tego świata" odpowiedział z charakterystyczną dla siebie
dystynkcją: - Ja już podałem swoje typy, ale nie obrażę się, jeśli Panowie
zdecydują inaczej. Jedynym kandydatem Hertza był Szymon Babuchowski,
autor wierszy o "sprawach życia, sprawach śmierci", jak głosi tytuł jego
debiutanckiego tomu, przygotowywanego do druku w Bibliotece "Frondy".
Rzeczywiście, wśród debiutantów ostatnich lat niewielu jest poetów
potrafiących równie błyskotliwie zestawiać ze sobą słowa, dbając o rytm i
nie bojących się przeplatać wyszukanych asonansów rymami gramatycznymi.
Talent Babuchowskiego daje się rozpoznać już w trakcie lektury
pojedynczych wierszy, jednak dopiero kiedy utwory te zestawimy w całość,
ich autor przemienia się ze sztukmistrza w poetę tworzącego spójny,
poetycki świat, nasycony "smutkiem prowincji". Jest w tych utworach coś z
atmosfery czeskich miasteczek, z prozy Bohumila Hrabala i poezji Zbigniewa
Macheja. Dramatycznie upływający czas zrywa kolejne płaty doczesności, pod
którymi kryje się duchowy szkielet, jak w monologu leżącego w łóżku
staruszka, który mówi do swojej sprawnej jeszcze żony: "ja mam poziome
ciało ty pionowe / i prostopadłe mamy do nich dusze". Albo - przeciwnie -
zasypuje to, co najważniejsze, piaskiem zobojętnienia, jak w wierszu o
"coraz bardziej świeckich świętach", podczas których "coraz mniej Bóg się
rodzi". Całe życie biegnie tu w rytmie gorzkiej litanii:
próchnieją liście na cmentarzu świat się rozkłada na
pierwiastki kolejni z nas pod ziemię schodzą na złom wędrują
wynalazki
Nawet miłość, której śladów w tych wierszach nie
brakuje, ukazana jest - jak u Kierkegaarda - jako żywioł nicowany przez
śmierć: "jedna cząstka Ciebie w mym zranionym ciele / będzie drążyć
zmarszczki będzie toczyć ciało". Choć Babuchowski przyznaje się
głównie do fascynacji poezją Zbigniewa Herberta, jego obrazowanie bliższe
jest chyba twórczości T. S. Eliota i Jarosława Iwaszkiewicza z
międzywojennego okresu jego twórczości. Mimo klasycznej formy jest to
poezja uniesień, poezja "rzeczy ostatecznych", poważnie traktująca świat i
- choćby przez kontekst chrześcijańskiej vanitas - wskazująca drogę
szamocącemu się w nim bohaterowi (...)